Inna lecz równie Ekstremalna Droga Krzyżowa wyryszyła online w Sierakowicach pod przewodnictwem biskupa Arkadiusza Okroja.

 

Dnia 3 kwietnia 2020 rokuodbyła się parafii pw. św. Marcina z Tours w Sierakowicach nieco inna Ekstremalna Droga Krzyżowa. Z powodu pandemii koronawirusa zostały odwołane w Polsce wszystkie inicjatywy EDK, lecz jednak w Sierakowicach „wyruszono” online. Biskup Arkadiusz Okroj przewodniczył Drodze Krzyżowej i Mszy świętej w pustym kościele w Sierakowicach, ale blisko 3 tys. wiernych zgromadziło się przed mass mediami, aby głęboko przeżywać doświadczenie krzyża, bo bez Chrystusa nie można zrozumieć dlaczego pandemia i ludzie umierają. Ta droga była również ekstremalna, bo wszystkich zgromadziła przed telewizorami.

W homilii początkowo Biskup Arkadiusz przywołuje historię dwóch apostołów, których Zmartwychwstały Chrystus napotyka w drodze do Emaus. Podkreśla w tych słowach, że apostołowie są bardzo podobni do nas. Wydawało im się, że znają swojego Zbawiciela. Każdy z nich uważał, że porzucenie wszystkiego dla Jezusa było najlepszym wyborem życiowym jakiego mogli dokonać. Uczniowie mieli plany związane z Jezusem. Chcieli by towarzyszył im przez długie lata. Było to dla nich niezrozumiałe, że Zbawiciel Świata miał umrzeć tak hańbiącą śmiercią. Czego konsekwencją było pozostawienie ich samym sobie na Ziemi. Gdy wszystko się dokonało uczniowie chcieli powrócić do rzeczywistości. Nie mogli pojąć jak teraz ma wyglądać ich misja. Gdy Mesjasza nie ma blisko nich. Chcieli uciec do domu, do codzienności, która rzekomo miała dać im spokój i ukojenie. Pragnęli odzyskać szczęście, które zostało im odebrane w związku ze śmiercią Mistrza. Byli rozdarci i nie potrafili zrozumieć tego co się stało. Chcieli nasycić swoje serca codziennością. Uciekają od tego co boli, od kryzysu i zmartwień.

W kolejnej części kazania Biskup porównuje nas ludzi do apostołów. Tak jak oni mamy w czasie kwarantanny niedosyt Jezusa Chrystusa, niedosyt Eucharystii. Cierpimy na bezsilność… choć bardzo pragniemy nie możemy fizycznie być w kościele, nie możemy uczestniczyć w życiu duchowym jak i prywatnym. Jesteśmy zamknięci i zdani jedynie na osoby nam bliskie oraz Jezusa Chrystusa obecnego w naszym sercu. To jaką wielką Miłość mu dajemy tak bliskie odczuwamy z nim relacje. Każdy z nas jak uczniowie spodziewał się czegoś innego…. Każdy chciał przeżyć święta w Kościele z rodziną. Wiele osób chciało ruszyć w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej. Zbawiciel całkowicie zmienił nasze plany, i albo tak jak uczniowie uciekniemy do codzienności i zapomnimy o problemach, albo stoczymy ogromną walkę duchową jeszcze bardziej odczuwając Jezusa Chrystusa. Jezus podchodzi do nas w naszych rodzinnych domach, nie do całej wspólnoty, ale do każdego osobno i kocha nas, a my bądźmy mu posłuszni i oddani. Chrystus zapala światło w ciemności, czyli pośród naszych słabości, z którymi sobie nie radzimy. Chociażby z tym, że musimy siedzieć w domu. Jedyne co musimy zrobić to zauważyć Jezusa także wokół siebie, a nie tylko na Mszy w Kościele. ON jest wszędzie i zawsze z Tobą! Jeżeli jestem człowiekiem smutnym, nie ma we mnie Boga! Najbardziej trafnym zdaniem  wypowiedzianym na koniec homilii było… ,,My nie możemy iść do Kościoła, ale Kościół przyszedł do nas”, oraz to, że ,,Krzyż ma sens!”.